www igrzyska pro run

Nie samym bieganiem biegacz żyje :) Z tego tez powodu czasem trzeba zaczerpnąć innych aktywności fizycznych. Jako, że rower i pływanie już są dość oklepane postanowiliśmy przybliżyć na treningu nieco innych dyscyplin lekkoatletycznych. Zabawa trwała podczas skoku w dal, rzutu oszczepem, pchnięciu kulą, biegu na 1000 m oraz w sztafecie 4x400m. Oto wyniki jaki udało nam się zapisać. W większości przypadków są to tylko imiona więc zainteresowani muszą się domyśleć co jest kogo ;)

Oto najlepsze wyniki naszych biegaczy i biegaczek w półmaratonie i maratonie. Prosimy o pomoc w aktualizacji wyników, tylko dzięki Twojemu zaangażowaniu będą zawsze aktualne. Wyniki są próbą uporządkowania Twoich osiągnięć i są tu umieszczone wszystkie osoby, które identyfikują się z Pro-Run Wrocław i biegają pod naszymi barwami.

Dane są udostępnione w taki sposób aby każdy mógł bezproblemowo je uzupełnić Wystarczy, że wejdziesz do pliku z wynikami, a Twój rezultat ukaże się tu na stronie. Wielkie podziękowania dla Daniela Urbana, który zapoczątkował i przygotował oraz uzupełnił obecne dane.

Jak dodać wynik?

Wystarczy, że klikniesz w link "uzupełnij wynik" ukaże Ci się strona w formie arkusza kalkulacyjnego. Następnie wystarczy gdy uzupełnisz lub poprawisz swoje aktualne dane. Plik zapisze się automatycznie. Co jakiś czas będziemy go porządkować by był ułożony od najszybszego. Miłego porównywania :)

UZUPEŁNIJ WYNIKI

 

tricz2

W poprzedniej części poznaliśmy triathlonowe ogólniki i liznęliśmy trochę tri-teorii. Pora przyjrzeć się nieco bliżej poszczególnym konkurencjom i poznać wrażenia naszych Pro-Runowych triathlonistów z ich ostatnich zmagań. Będą także wspomnienia z debiutów i wskazówki jak wyjść obronną ręką z poszczególnych etapów zawodów (i przetrwać swój pierwszy triathlon nie zniechęcając się do kolejnych startów). Będziemy pływać, będziemy jeździć i.....zapraszam na część drugą!

triatlon dla opornych Foto Krzysztof Langner

W trzeciej części pora na naszą koronną dyscyplinę. Przepłynęliśmy, przejechaliśmy, a teraz pobiegniemy! A przynajmniej spróbujemy, bo jak zaraz będziecie mogli przeczytać – wcale to bieganie nie takie łatwe na jakie powinno wyglądać. Będzie też można sprawdzić czy masz w szafie ekwipunek niezbędny do rozpoczęcia przygody z triathlonem i dowiesz się czy triathlon w ogóle da się lubić. Zapraszam na ostatni wpis o "triathlonie dla opornych"!

BIEG
Biegacz wkraczający w świat triathlonu ma bardzo ułatwione zadanie. Po pierwsze - posiada już jakąś ogólną sprawność fizyczną i wytrzymałość, która jest świetną bazą do budowania triathlonowej formy. Po drugie ma w swojej szafie podstawowy zestaw ubrań sportowych, które spokojnie można założyć na pierwsze starty w triathlonie. Krótkie getry i obcisłą koszulkę zakłada się pod piankę już na etap pływacki. Dzięki temu oszczędza się sporo cennego czasu na przebierankach w strefie zmian – po prostu ściągasz piankę, zakładasz buty i już do końca zawodów jesteś w tych samych ciuchach (buty biegowe dobrze spisują się także na etapie rowerowym, o ile nie jesteś jeszcze szczęśliwym posiadaczem specjalnych pedałów do butów kolarskich). Po trzecie – i najważniejsze – jesteś najmocniejszy w konkurencji, która zbiera na tri-zawodach największe żniwa.

W świecie zawodowców mawia się, że trzeba płynąć tak, żeby mieć jak najmniejszą stratę do lidera, jedzie się tak, żeby wypracować sobie jak najlepszą pozycję i właśnie w czasie biegu wygrywa się zawody. Na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 roku o zwycięstwie Szwajcarki Nicoli Spirig zadecydowała dopiero analiza odczytu z fotokomórek, gdyż po szaleńczym finiszu wpadła na metę równo ze Szwedką Lisą Norden. Różnica w czasie pomiędzy obiema zawodniczkami była mniejsza niż w rozgrywanych nieco później lekkoatletycznych zmaganiach sprinterów na 100 metrów! Natomiast aktualny mistrz olimpijski – Alistair Brownlee na zawodach triathlonowych regularnie pokonuje dystans 10 km w czasie poniżej 30 minut. W Londynie w 2012 roku uzyskał na tym etapie niesamowity wynik 29:07, przy czym ostatnie metry dystansu poświęcił już na fetowanie zdobycia złotego medalu olimpijskiego.

Nam co prawda mistrzostwo raczej nie grozi, ale dzięki solidnemu treningowi biegowemu można zakończyć zawody triathlonowe krokiem chociaż nieco bardziej rześkim niż szurające nogami biegowe zombie, które można zauważyć na końcowych kilometrach niemal każdych zawodów. A przyczyn biegowej porażki może być naprawdę sporo – zbyt agresywna jazda na rowerze, skurcze, kolka, problemy żołądkowe, odwodnienie czy ogólne zmęczenie organizmu. Nigdy też nie możesz być pewien, czy któreś z powyższych nie przytrafią się akurat tobie.

Z jednej strony więc etap biegowy jest naszym triathlonowym atutem, z drugiej zaś - przed pierwszym startem trzeba mocno zrewidować swoje ambitne plany na ten element zawodów. Musisz sobie jasno uzmysłowić, że na triathlonie raczej nie zrobisz życiówki na 10 kilometrów i pokonanie tego dystansu w tempie półmaratońskim będzie wcale niezgorszym wynikiem. Trzeba pamiętać, że do etapu biegowego przystępujemy dopiero po pływaniu i z reguły dość męczącej jeździe na rowerze. Co ważniejsze – triathlon to dyscyplina sezonowa – raczej letnia niż zimowa. W naszym kraju niemal wszystkie zawody rozgrywane są między majem a październikiem, gdzie nie trudno o wysoką temperaturę powietrza. Oznacza to, że na trasę biegu ruszysz najprawdopodobniej zmęczony, odwodniony i na nogach jak z ołowiu.

triathlon

Foto. Krzysztof Langner

Dominik:
"Lubię najbardziej treningi pływackie, ale wodę wspominam najgorzej. Rower lubię w każdej postaci, szosa, miejski, górski.... I też dobrze mi się jechało, nie ma o czym pisać. Natomiast bieganie to dla mnie jest trening najcięższy, jeszcze biegania nie polubiłem, ale w samych zawodach przyniosło mi bieganie dużo frajdy i tam jakoś można sobie wszystko kontrolować – jest zwyczajnie najbezpieczniej.
Jeżeli mogę porównać etap biegowy triathlonu do klasycznych zawodów biegowych to zdecydowanie wolę to pierwsze. Ja chyba pracuję jak stary silnik diesla – muszę się dobrze rozgrzać żeby spokojnie jechać. Nie jestem dobrym biegaczem więc wolę jak reszta, z którą biegnę, jest już po tym pływaniu i rowerze. Tak – fajnie, że ktoś kiedyś połączył w jedno te trzy dyscypliny sportu."

Nie ma drugiego takiego uczucia jak wtedy, gdy szybkim tempem zsiadasz z siodełka i zaczynasz biec z rowerem do strefy zmian. No właśnie – czy aby na pewno biec? Tym fragmentem zawodów na pewno mogłoby się zainteresować Ministerstwo Dziwnych Kroków. Pośladki są zdrętwiałe od długotrwałego trzymania ciężaru ciała na siodełku (ja to nazywam – przepraszam za wyrażenie – płaskodupiem), uda zmęczone ciągłym kręceniem, a stopy nierówno stąpają po podłożu (zwłaszcza jeśli masz na sobie jeszcze buty kolarskie). Po zostawieniu roweru w strefie i rozpoczęciu etapu biegowego wcale nie jest dużo lepiej. Uczucie ołowianych nóg często mija dopiero po kilku kilometrach... A czasami nie mija wcale – wtedy już do końca dystansu musisz powłóczyć nogami, przeklinając w duchu swoją słabość i licząc kolejne minuty, które dzielą cię od najlepszego wyniku na tym samym dystansie w zawodach stricte biegowych. Warto też pamiętać, że zachwiane jest czucie tempa, bo przecież jeszcze przed chwilą pędziłeś z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, a teraz poruszasz się ponad dwukrotnie wolniej! Łatwo jest ruszyć zbyt szybko i "spalić" się już na pierwszych metrach. Tutaj przydaje się doświadczenie i umiejętność kontrolowania tempa biegu. Dzięki nieco wolniejszemu początkowi można mocniej ruszyć gdy nogi się już "rozkręcą".

Wszystkie powyższe biegowe tortury nie są jednak w stanie zepsuć ci poczucia sukcesu gdy wreszcie wbiegasz na metę. Właśnie ukończyłeś triathlon i jesteś „finisherem”. Dostaniesz medal, być może piękną koszulkę, syty posiłek regeneracyjny. I może się zdarzyć, że zawody nie poszły po twojej myśli, że czas kiepski, że nie było tak pięknie jak miało być. Nie zmienia to faktu, że osiągnięcie mety zawsze daje radość i ulgę. Możliwe też, że powiesz sobie „nigdy więcej”, ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że to najstarsze sportowe kłamstwo świata....


triathlon dla opornych cz

Foto. Krzysztof Langner

Teraz, kiedy wiemy już jak przetrwać wszystkie poszczególne etapy zawodów triathlonowych, warto przyjrzeć się bliżej ekwipunkowi niezbędnemu do podjęcia tri wyzwania. W poniższej tabelce zestawiam najbardziej podstawowe wyposażenie (w wersji zakupu „oszczędnego” i „na bogato”). Kolorem czerwonym zaznaczone są elementy obowiązkowe – jak widać jest to tylko czepek, strój sportowy, rower i kask. Reszta to tylko kwestia wygody i zasobności portfela. Większość tych elementów można znaleźć w swojej szafie lub pożyczyć od znajomych. Ja na swój pierwszy start w triathlonie zasadniczo kupiłam tylko dwie pary gumek z zaciskami (15 pln na Allegro razem z wysyłką), których użyłam zamiast sznurowadeł w butach do biegania. Całą resztę sprzętu miałam z własnych zasobów lub właśnie pożyczoną. Nie trzeba więc wygrać w lotto, żeby spróbować swoich sił w triathlonie, choć oczywiście jeśli chodzi o dokupywanie kolejnych elementów ekwipunku to „sky is the limit”.

SPRZĘT „OSZCZĘDNIE” „NA BOGATO” UWAGI
KOMENTARZ KOMENTARZ
PIANKA WYPOŻYCZENIE – OD 100 PLN MOŻNA TEŻ POŻYCZYĆ OD ZNAJOMEGO TRIATHLONISTY O PODOBNEJ BUDOWIE CIAŁA ZAKUP – OD 1000 PLN CENY PIANEK SIĘGAJĄ NAWET DO KILKU TYSIĘCY ZŁOTYCH PIANKA NIE JEST KONIECZNA, JEŚLI STARTOWAĆ BĘDZIESZ PRZY DOBREJ POGODZIE (KOMFORTOWA TEMPERATURA WODY)
CZEPEK ZAKUP - 15 PLN ZWYKŁY CZEPEK LATEKSOWY ZAKUP – OD 50 PLN MARKOWY CZEPEK SILIKONOWY JEST TO ELEMENT OBOWIĄZKOWY WYPOSAŻENIA, ALE Z REGUŁY DOSTAJE SIĘ GO W PAKIECIE STARTOWYM
OKULARKI ZAKUP – 45 PLN STANDARDOWE OKULARKI DO PŁYWANIA, PRZYDADZĄ SIĘ TEŻ NA BASEN ZAKUP – OD 100 PLN SPECJALNE TRIATHLONOWE OKULARKI Z SZEROKIM POLEM WIDZENIA I POWŁOKĄ ANTYREFLEKSYJNĄ OKULARKI NIE SĄ OBOWIĄZKOWE ALE BARDZO PODNOSZĄ KOMFORT PŁYWANIA I POLECAM ZAŁOŻYĆ JE NA START.
TRISUIT ZAKUP – 100 PLN NAJTAŃSZY STRÓJ STARTOWY, Z PODSTAWOWĄ „WKŁADKĄ” ROWEROWĄ ZAKUP – OD 400 PLN STRÓJ MARKOWEJ FIRMY Z RÓŻNYMI BAJERAMI NA KTÓRYCH NIE DO KOŃCA SIĘ ZNAM ZAMIAST STROJU TRIATHLONOWEGO ŚMIAŁO MOŻNA ZAŁOŻYĆ POD PIANKĘ OBCISŁE GETRY DO BIEGANIA I PRZYLEGAJĄCĄ KOSZULKĘ Z CIENKIEGO SYNTETYCZNEGO MATERIAŁU.
ROWER ZAKUP – OD 1800 PLN ROWER SZOSOWY W BAAARDZO STANDARDOWYM WYPOSAŻENIU. ZAKUP – OD 4000 PLN ROWER SZOSOWY Z PODSTAWOWYM WYPOSAŻENIEM I NA PRZYZWOITYM OSPRZĘCIE ROWER TO EKWIPUNEK OBOWIĄZKOWY, ALE MOŻNA JECHAĆ NA ZWYKŁYM ROWERZE GÓRSKIM LUB POŻYCZYĆ OD ZNAJOMEGO, EW. KUPIĆ ROWER UŻYWANY ZA POŁOWĘ CENY NOWEGO EGZEMPLARZA
KASK ROWEROWY ZAKUP – 60 PLN DOSTĘPNY W KAŻDYM MARKECIE SPORTOWYM. ZAKUP – OD 600 PLN KASKI „OERO” W KSZTAŁCIE GŁOWY OBCEGO OBOWIĄZKOWY ELEMENT WYPOSAŻENIA, MOŻNA POŻYCZYĆ NA START OD ZNAJOMEGO.
OKULARY ROWEROWE ZAKUP – 60 PLN ZWYKŁE OKULARY W TWORZYWOWEJ OPRAWIE. ZAKUP – OD 100 PLN WYPASIONE GOGLE, KTÓRE DODAJĄ +5 DO PRĘDKOŚCI NA ROWERZE MOŻNA POŻYCZYĆ LUB ZREZYGNOWAĆ Z TEGO ELEMENTU.
BUTY ROWEROWE (WPINANE) ZAKUP – 200 PLN NAJPROSTSZY MODEL Z BLOKAMI DO WPIĘCIA W PEDAŁ. ZAKUP – OD 500 PLN PROFESJONALNE BUTY TRIATHLONOWE, W KTÓRE STOPY WSUWASZ RÓWNIE ŁATWO CO KOPCIUSZEK W KRYSZTAŁOWEGO PANTOFELKA. JEŚLI NIE MASZ SPECJALNYCH PEDAŁÓW TO TAKIE BUTY MOŻNA SOBIE DAROWAĆ I JECHAĆ W ZWYKŁYCH BUTACH DO BIEGANIA.
STRÓJ BIEGOWY ZAKUP – 200 PLN ZWYKŁE SPORTOWE SPODENKI I KOSZULKA ORAZ BUTY DO BIEGANIA ZAKUP – OD 500 PLN MARKOWE CIUCHY DO BIEGANIA (NAJLEPIEJ Z FUNKCJĄ KOMPRESJI, CHOCIAŻ ZASADNICZO WYSTARCZY SAM NAPIS). DAJĄ + 10 PUNKTÓW DO LANSU. PODSTAWOWĄ ODZIEŻ SPORTOWĄ KAŻDY NA PEWNO MA W SWOJEJ SZAFIE. NA PIERWSZYCH STARTACH ODZIEŻ BIEGOWA W ZUPEŁNOŚCI SPRAWDZI SIĘ TAKŻE NA ETAPIE ROWEROWYM.

Z ekwipunku nieobowiązkowego na zawody polecam:

  • Okularki pływackie – chronią oczy, poprawiają widoczność w wodzie i dają komfort pływania.
  • Okulary rowerowe – ostatnia rzecz jaką chcesz się przejmować w czasie walki o przetrwanie na etapie rowerowym to wygrzebanie z oka spoconym palcem opasłego muszyska.
  • Pas na numer startowy – pozwala szybko i sprawnie założyć numer bez szarpania się z agrafkami i ryzyka przypadkowej akupunktury w strefie zmian.

Cała ta ilość sprzętu sprawia, że na pierwszy rzut oka triathlon może wydawać się sportem dla snobów i ludzi zamożnych. Faktycznie wpisowe na zawody do najniższych nie należy (choć na małe lokalne imprezy jak np. Triathlon w Lubaszu można zapisać się już za 70-80 zł), a w kosztach udziału trzeba też policzyć wydatki „treningowe”, czyli wejściówki na basen, ew. siłownię gdy aura nie sprzyja i trzeba pokręcić coś na rowerze, a nie dorobiłeś się trenażera. Jednak przy rozsądnym planowaniu sezonu startowego można zminimalizować koszty i wybrać tylko 1-2 imprezy, w których chce się wystartować. Niektórzy triathloniści mają też skłonność do zbytniego przechwalania się swoimi treningami i startami w zawodach. Na pewno triathlon jest dużym wyzwaniem, ale odrobina pokory jest kluczowym atrybutem każdego sportowca, o czym warto pamiętać wpadając w wir triathlonowego szaleństwa.

triathlon Magdalena Łowicka

Foto. Krzysztof Langner

Karol:
"W ostatnich latach przyszła moda na triathlon, ze sportu niszowego stał się sportem masowym. Spowodowało to, że trafiło do niego wiele osób, dla których ważniejsze jest noszenie koszulki z napisem „patrz, jestem triathlonistą” niż trening i zawody. Sam lubię pochwalić się swoimi osiągnięciami, ale jak już jakieś są - jak jest czym, a nie byle czym. A niestety też zrobiła się moda, że ledwo ktoś założył buty na pierwszy trening biegowy i już pisze jakiegoś TRIbloga, a po drugim treningu pisze już recenzję butów. Za tym nie przepadam."

Dominik:
"A co ja lubię w triathlonie... to chyba wszechstronność. To jest praca nad samym sobą, to są godziny jazdy rowerowej. To jest cisza w głowie jak się jest samemu ze swoimi myślami. To jest jakiś spokój w wodzie, kiedy tylko pracuję nad równym oddechem. To jest miłe uczucie kiedy jak biegniesz i masz ochotę przebiec cały świat. Uprawianie triathlonu to jest chyba sport dla samotników. Nie twierdzę, że trzeba się skazać na samotność. Ale mi najlepiej trenuje się tylko ze sobą."

Bez względu na to, jaką drogę w triathlonie wybierzesz: czy wsiąkniesz tak mocno, że miesięczny terminarz planować będziesz pod kątem startów i jednostek treningowych, czy znajomi na portalach społecznościowych będą znali wszystkie szczegóły twojego treningu zanim jeszcze sam zdążysz je przeanalizować, a może po prostu będziesz robił swoje i bawił się sportem, raz robiąc wynik gorszy a raz lepszy.... Bez względu podejście warto choć raz spróbować tej przygody. Mądre przysłowie mówi, że wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono. Jeśli chcesz dowiedzieć się o sobie kilku ciekawych rzeczy, a przy okazji poznać całą masę świetnych i pozytywnych ludzi – to triathlon jest sportem dla ciebie.

Mi póki co udało się uniknąć triathlonowego nałogu. Na pewno jeszcze spróbuję swoich sił w tej dyscyplinie, ale jakoś do samego biegania mi zdecydowanie bliżej. Czasami nawet „nie lubię” triathlonu. Za te przejawy pozerstwa, za niepotrzebny przepych niektórych imprez triathlonowych, za przerost formy nad treścią w licznych aspektach, a przede wszystkim za moją cienką jak zupa na gwoździu jazdę na rowerze, która zawsze boleśnie pokazuje gdzie moje miejsce w szeregu. Ale z drugiej strony lubię wyzwania i przygodę. I w triathlonie właśnie widzę coś, co pozwala mi (i wielu innym osobom) zaznać tych dwóch rzeczy równocześnie, a przy okazji mieć z tego świetną zabawę.

Pianka – cudowny wynalazek do pływania w wodach otwartych. Specjalne pianki triathlonowe dają dodatkową wyporność i trzymają ciepło, nie ograniczając przy tym zakresu ruchu kończyn. Warto się w nią zaopatrzyć przed pierwszymi zawodami. Pianka nie jest tania, ale można ją wypożyczyć lub kupić używaną. Na niekorzyść tego rozwiązania przemawia fakt, że triathloniści na potęgę sikają w swoje pianki, bo jak już się człowiek wbije w ten kawał neoprenu to potem marne szanse na to, że uda się przed startem ściągnąć piankę na szybkie pójście „na sikundę”. Zakładanie pianki to karkołomna operacja przy której można się spocić bardziej niż podczas samego triathlonu. Dla ułatwienia można zastosować oliwkę i worek foliowy, który przyspieszy przełożenie pianki przez ręce i nogi.

Rozjazd – odpowiednik długiego wybiegania w treningu kolarskim. Dzięki regularnym rozjazdom nie tylko poznasz lepiej swoją okolicę, ale też zaznajomisz się z wszelkimi dziurami w asfalcie w promieniu kilkudziesięciu kilometrów oraz napotkasz wszystkie rodzaje wiatru utrudniającego wykonanie treningu kolarskiego. Podobno najgorszy jest tzw. „wmordewind”, ale moim zdaniem najniebezpieczniejsze są boczne podmuchy, przez które zawsze kurczowo trzymam się kierownicy i zapominam o potrzebie sięgania po bidon na cały czas trwania jazdy.
Strefa Zmian (T1, T2) – na zawodach triathlonowych jest to wydzielone miejsce, w którym kończysz jedną konkurencję i zaczynasz następną. Czas spędzony w strefie wlicza się do końcowego wyniku zawodów dlatego umiejętność szybkiego przebierania się i zmiany ekwipunku świadczy po części o poziomie sportowym zawodnika. Najlepsi spędzają w strefie każdorazowo zaledwie minutę. Dlatego właśnie zmiany są określane mianem „czwartej konkurencji” w triathlonie i powinno się je ćwiczyć na treningach.

Trenażer – cudowny wynalazek dla większości zaawansowanych treningowo triathlonistów. Pozwala umieścić rower na specjalnym stojaku i wykonać trening kolarski w domowym zaciszu. Taki gadżet kosztuje sporo, ale gdy rodzina zacznie ci wypominać każdą kolejną minutę spędzoną na ćwiczeniach poza domem docenisz możliwość wykonania treningu na rozłożonej pośrodku salonu kupie złomu. Podobno w czasie kręcenia na trenażerze jest tak nudno, że kolejne powtórki rodzimych telenoweli urastają do rangi arcydzieł kinematografii.
Zakładka (angielski odpowiednik – "brick") – kluczowy w triathlonie rodzaj treningu. Stanowi połączenie przynajmniej dwóch konkurencji w jednej jednostce treningowej. Najczęściej jest to bieg następujący po jeździe na rowerze, ale można też łączyć pływanie z rowerem i pływanie z bieganiem. Im więcej zakładek zrobisz na cyklu treningowym tym lepiej twój organizm będzie przystosowany do szybkich zmian pomiędzy konkurencjami na zawodach.

triatlon Pro Run foto. Kszysztof Langner

Plotka głosi, że triathlonista to człowiek, który nie rozumie, że uprawianie jednej dyscypliny jest wystarczająco męczące... Jest w tym ziarno prawdy i w poniższym wpisie (podzielonym z troski o czytelnika na części) postaram się, nieco z przymrużeniem oka, przybliżyć ten dziwny, ale za to bardzo interesujący sport, który w ostatnich latach zyskuje w naszym kraju coraz większą popularność. Pamiętajcie, że wpis jest z perspektywy „tri-świeżaka”. Będzie trochę faktów, obalimy parę mitów, poznamy nowe słówka, sprawdzimy ile kosztuje debiut w triathlonie i po czym poznać prawdziwego triathlonistę. Spróbujemy też odpowiedzieć sobie na pytanie czy w ogóle warto się w to bawić i przepytamy innych Pro-Runowiczów (Janka, Roberta, Dominika, Leszka, Bartka, Marcina, Czesia, Karola) o ich wrażenia z ostatnich tri startów.

facebook

pomiar czasu

rekordy pro run

kalkulatory biegowe

News - pozostałe

Wild Run - bieg po ZOO

Zapraszamy na WILD RUN – RATUJMY ZWIERZĘTA AFRYKI! Celem biegu jest wsparcie akcji ratowania ginąc...

Poprowadź 35. PKO Wrocław Maraton

Na 35. PKO Wrocław Maraton lista startowa ciągle otwarta. Wspólnie z firmą IT Kontrakt poszukuje...

Trenujemy cały rok :)

Nie samym bieganiem biegacz żyje :) Z tego tez powodu czasem trzeba zaczerpnąć innych aktywności f...

Wycieczka biegowa - Przesieka 2017

Sezon letni w pełni. Dlatego już tradycyjnie wybieramy się na wycieczkę biegową, której finał bę...

Igrzyska Pro-Run

Nadeszły wakacje, a razem z nimi chwila na odpoczynek i chwile refleksji treningowej. Z tej okazji...

Pacemakerzy półmaratonu

Na 5. PKO Nocny Wrocław Półmaraton lista startowa już zamknięta. Dlatego czas zaprezentować bohate...

News - zawody

30 km - Wyniki 16.07.2017

Wyniki biegu dostępne będą na stronie DATASPORT (obecnie są prowadzone prace na serwerze i nie mam...

Letnia Trzydziestka 2017

Ruszyły zapisy na nasz lipcowy sprawdzian na dystansie 30 km. Ponownie można będzie sprawdzić swoj...

Biuro zawodów również w piątek

Już w piątek otwieramy biuro zawodów na bieg w Siechnicach w sklepie sportowym Decatchlon Bielany ...

Posiłek regeneracyjny

Posiłek regeneracyjny jest bardzo ważny również po zawodach, tym razem serwujemy grochówkę w wersj...

Organizacja w Siechnicach

  W Siechnicach zapowiada się ponad pięciuset startujących, a wraz z nimi zapewne kibice. Aby ...

Startujemy o 15:00

Start biegu na obu dystansach jest wspólny i rozpocznie się o godzinie 15. Początkowo miał się odb...