Trening grupowy – wady i zalety

Foto Jacek Urbanowicz

Biegać samemu, czy w grupie? Oto jest pytanie!

Większość biegaczy wychodzi na codzienne treningi z konkretnym planem, który ma przybliżyć ich do osiągnięcia celu postawionego na początku przygotowań. Czasami jest to ukończenie maratonu, innym razem wygrana z kolegą w ramach zakładu, a jeszcze kiedy indziej chęć przezwyciężenia własnych słabości. Niezależnie od motywów i celu jaki przed nami stoi, do pokonania mamy długą i żmudną drogę prowadzącą przez dziesiątki, jeżeli nie setki treningów. Od nas zależy, czy chcemy pokonać tę drogę samotnie, czy wspólnie z innymi biegaczami. Warto zatem zastanowić się nad plusami treningu w grupie.

Samotność długodystansowca

Sprawą oczywistą jest fakt, że bieganie to sport indywidualny. Największą przewagą tego typu sportów nad drużynowymi jest niezależność. Do zrealizowania treningu potrzebny jest nam jedynie strój sportowy i chęci. Biegać można bowiem w każdych warunkach i o każdej porze dnia i nocy. Jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia. Właśnie ta cudowna cecha biegania sprawia, że tak wiele osób decyduje się każdego dnia ubierać na stopy buty biegowe i ruszyć na pobliskie ścieżki.

Foto Jacek Urbanowicz

Początkowo sprawa jest prosta – wychodzimy z domu i cieszymy się każdą chwilą na dworze. Cisza i spokój panująca w pobliskim lesie świetnie nas relaksuje i pozwala oczyścić umysł. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy nasz biegowy cel został skonkretyzowany, a co za tym idzie, podejmujemy się realizacji konkretnego planu treningowego. W takiej sytuacji wcześniej, czy później trafimy na treningi, które wymagają od nas koncentracji, zaangażowania i sporej dawki samozaparcia. Zdeterminowane osoby potrafią zachować żelazną konsekwencję nawet przy najtrudniejszych treningach, ale nawet tym najwytrwalszym zdarza się ogromna niechęć do treningu, gdy na dworze jest minus dziesięć stopni, a dzień trwa niespełna dziewięć godzin, skazując nas na bieganie po ciemku.
Ratujemy się wtedy muzyką, audiobookami, kombinujemy z nowymi trasami, kupujemy nowe buty, nowe spodnie, skreślamy dni w kalendarzu w oczekiwaniu na zawody, inwestujemy w zegarek za ponad tysiąc złotych, który obliczy ile godzin powinniśmy spać po treningu i wszystko to tylko po to, aby znaleźć motywację do kolejnego trudnego treningu w samotności. Nowa trasa do biegania, czy lśniąca para nowych butów działa na nas dobrze, ale krótko.

Trening grupowy

W końcu codzienna monotonia nabiera takich rozmiarów, że zaczynamy się zastanawiać, co nas pchnęło do biegania? Czynność, która miała dawać nam radość, przerodziła się w obowiązek. Ratunkiem w takiej sytuacji może być grupa treningowa.

Mamy obecnie to szczęście, że niezależnie w jakim miejscu mieszkamy i żyjemy, z pewnością gdzieś niedaleko funkcjonuje jakaś grupa biegowa. Czasami ma ona charakter nieoficjalny i kameralny, gdy po kilku tygodniach zaczepi nas inny biegacz, którego spotykamy zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze. Po kilku zdaniach uprzejmości szybko pada hasło wspólnego kierunku i tempa biegu i bach… grupa powstała. Za chwilę dołączy do niej znajomy znajomego i nie wiedząc kiedy, stajemy się częścią większej, biegowej społeczności.
Bywa również i tak, że ktoś podczas zawodów zaprosi nas na wspólny trening, albo to my zauważymy grupę dobrze bawiących się osób na mecie zawodów, z nadrukowaną na koszulce nazwą naszej dzielnicy. W takich chwilach nasza ciekawość rośnie i wcześniej, czy później trafimy na wspólny trening z biegaczami ze wspomnianej grupy treningowej.

Początkowo, gdy wybieramy się na trening grupowy towarzyszy nam dawka niepewności. Nie ma się co dziwić, pojawiamy się wśród nowo poznanych osób i musimy odnaleźć się w nowym środowisku. Jednak podobnie jak na zawodach, uczucie niepewności znika zawsze przy pierwszym biegowym kroku, a my stajemy się częścią zespołu.

Ktoś może mi zarzucić: “No dobra, a co konkretnie zyskam biegając z grupą?” – proszę bardzo, oto moja odpowiedź:

  • Podwójna dawka motywacji, inni czekają na Ciebie – Sam możesz odpuścić trening, nikt się o tym nie dowie. Sumienie zagłuszysz niską temperaturą na dworze. Co innego, gdy dostajesz sms-a od kolegi, żebyś zabrał dwie czołówki, bo zapomniał swojej. Czy odpiszesz mu, że jest za zimno na bieganie?
  • Ty zostajesz w domu, a konkurencja trenuje – w biegowej drużynie wszyscy są kumplami, a kumple z drużyny lubią się przechwalać, kto będzie szybszy podczas najbliższego półmaratonu.
  • Daję gwarancję, że nie ma takiego stanu ducha, zdołowania i poziomu zmęczenia psychicznego, którego nie zabiegasz podczas treningu grupowego. Nie wiem na czym polega ten fenomen, ale wspólny trening z innymi ludźmi wyciąga codzienne troski z człowieka jak gąbka.
  • Trening, który przyprawia Cię o zawrót głowy w samotności, podczas wspólnej realizacji jest przynajmniej o połowę łatwiejszy. Wystarczy, że każdy ma “swój dzień” raz w tygodniu i w zasadzie na każdym treningu mamy lidera, który ciągnie za uszy resztę grupy!
  • Bieganie, to nie tylko nabijanie kilometrów. Nawet banalny wybór zawodów, wymaga zapoznania się ze specyfiką trasy, ciekawostkami i innymi okołobiegowymi tematami, których poszukiwanie w sieci zajęłoby Tobie wiele godzin. Inni biegacze i ich doświadczenie to prawdziwa kopalnia wiedzy.
  • Napisałem na wstępie, że bieganie to sport indywidualny.. no dobra trochę skłamałem. Oficjalnie może tak jest, ale wszystko zmienia się, gdy trafiasz do biegowej paczki. W końcu, czy wspólny bieg podczas zawodów i dawanie sobie zmian na odcinku pod wiatr, to nie praca zespołowa?
Foto Jacek Urbanowicz

Wymieniać można w nieskończoność. Z własnego doświadczenia, jako trener biegania miałem styczność z wieloma grupami biegowymi, każda z nich składała się z niezwykłych i niepowtarzalnych osób. Gdy ktoś pyta się mnie, czy warto zapisać się i przyjść na wspólny trening z grupą biegową, zawsze odpowiadam, że warto. Nie ma znaczenia jaki obecnie reprezentujesz poziom biegowy, albo jakie są Twoje cele. Wspólne treningi powoduje, że jesteś częścią drużyny.